poniedziałek, 27 października 2014

Indonezja - Bali wschodnie



Nasz pierwszy przystanek na Bali to małe miasteczko na wschodzie - Candidasa. Ten przepiękny zakątek stworzył niezapomniane pierwsze wrażenie Indonezji. Intymny hotelik przy mikro plaży z czarnym piaskiem, wyśmienita kuchnia i wspaniała atmosfera. Zostaliśmy powitani girlandą z kwiatów frangipani, swoistego symbolu wyspy. Mówi się, że każda rodzina powinna mieć w swoim ogrodzie jego drzewko. Pachnie obłędnie i ubarwia nawet mało atrakcyjne widoki. 
W ciągu dnia mieliśmy przyjemność odwiedzić tradycyjną wioskę Tenganan, która trudni się uprawą ryżu i wyplataniem z liści palmowych przeróżnych rzeczy. Co się później okazało, zamiast kupić ich wyroby na miejscu, pomyśleliśmy, że pewnie jeszcze będzie masa miejsc, gdzie uda nam się je kupić. Jak bardzo się pomyliliśmy, po drodze napotykaliśmy same marne podróbki. Dopiero w Ubud znaleźliśmy sklep z ich wyrobami, ale przepłaciliśmy, myślę, co najmniej 300%. 
Na Bali, ponad 90 procent społeczeństwa wyznaje hinduizm. Jest to odmiana lokalna, nie można jej utożsamiać z hinduizmem z Indii. Balijczycy są religijni, a codziennie składane ofiary na progu domów, głównie z ryżu i kwiatów, mają chronić ich mieszkańców przed złem tego świata i niepomyślnościami. Można się na nie natknąć dosłownie wszędzie, ofiary te tworzą tą specyficzną atmosferę wyspy, rozświetlając magmowe chodniki i mury kolorami tropikalnych kwiatów. 
Pianie kogutów słychać każdego ranka, w każdym zakątku wyspy, a to dlatego, że większość rodzin ma przynajmniej dwa. Walki kogutów są bardzo ważną celebracją religijną jak i  sportem. W rytuale tabu rah koguty walczą na śmierć i życie, a rozlana krew ma odgonić złe moce. Walki są również w dużej mierze grą hazardową, oficjalnie nielegalną. Wielu mężczyzn troszczy się o swoje koguty bardziej niż o własne rodziny. Farbuje im pióra, robi masaż relaksacyjny i karmi tylko tym co najlepsze - wszystko po to, żeby wygrać. Nasz przewodnik Wini, zawsze powtarzał, że dobry mąż najpierw powinien robić masaż swojej żonie a potem dopiero kogutowi :)



16 komentarzy:

  1. Musze zapamiętać te zasadę z masażem koguta :D
    Boże! Jakie wakacje! Niewiarygodnie piękne miejsca, cudownie, że mogliście tam być.

    OdpowiedzUsuń
  2. To fakt, przepiekne miejsce! A masaz koguta ZAWSZE po masażu małżonki :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Haha mam głupie skojarzenia :D

    OdpowiedzUsuń
  4. Cudne zdjęcia! Uchwyciłaś zarówno szczegóły, jak i cudowne chwile razem :) Ależ się Wam musiała udać ta podróż! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Czekam na więcej! Czyta się, jak dobry przewodnik.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ale mi się teraz chce wakacji....

    OdpowiedzUsuń
  7. następnym razem polecę gdzieś, gdzie są palmy :) Będziesz wrzucać więcej?

    OdpowiedzUsuń
  8. oczywiscie! jak sama nazwa wskazuje jest to czesc wyjazdu, wiec bedzie wiecej :)

    OdpowiedzUsuń
  9. wooooow!! Zdjęcia jak z przewodnika dla turysty cudne!

    OdpowiedzUsuń
  10. Mieliście wspaniały pomysł na taki kierunek podróży. Co to za niesamowity zakątek z figurami na wodzie? :)

    OdpowiedzUsuń